Kij i marchewka, czyli rozważania o motywacji

Thomas Edison, odkrył żarówkę po wielu tysiącach nieudanych prób.

Znana jest historia wywiadu, kiedy to dziennikarz zadał pytanie Edisonowi: Dlaczego marnuje Pan czas na tyle prób, jeśli oczywistym jest, że światło świecy jest dla człowieka najlepsze?

Wynalazca miał mu odpowiedzieć: Młody człowieku, nieprawdą jest, że wykonałem 5 tysięcy nieudanych prób, ale faktem jest, że do tej pory odkryłem 5 tysięcy sposobów, według których to nie działa!

I tu rodzi się pytanie: Skąd facet miał tyle energii i wytrwałości? Odpowiedź jest prosta: Edison był klasycznym przykładem człowieka sterowanego od wewnątrz z olbrzymim pokładem samomotywacji, choć w jego czasach ( 1879) te określenia nie były popularne.

A po czym rozpoznamy ludzi zewnątrz i wewnątrzsterownych?
Człowiek sterowany z zewnątrz zapytany dlaczego czuje się źle, odpowie: bo mi szef na wymyślał, bo mnie ludzie nie lubią, bo zawsze mam pecha. Natomiast zapytany dlaczego czuje się dobrze, odpowie: bo mnie szef pochwalił, bo mnie ludzie lubią, bo mam szczęście…
Na tak samo postawione pytania człowiek sterowany od wewnątrz odpowie: czuję się źle bo: za bardzo przejmuję się szefem, bo niepotrzebnie aż tak bardzo przeżywam to co mówią o mnie inni, bo nie osiągnąłem tego co zamierzyłem.
Człowiek sterowany od wewnątrz gdy czuje się dobrze powie: wybrałem sobie pracę, z której jestem zadowolony, umiem postępować z ludźmi, planuję co chcę i osiągam to.
Uwaga! Szacuje się, że ponad 75% Polaków należy do grupy ”sterowanych zewnętrznie”.
Hmm… nie bójmy się tych słów, wniosek jest jeden: zdecydowana większość naszych rodaków swoje samopoczucie uzależnia od czynników zewnętrznych.

A jak tę wiedzę może wykorzystać lider, kierownik, menadżer a właściwie każdy, kto kieruje pracą innych ludzi?
Myślę, że to duże ułatwienie, bo teraz każdy z w/w już wie, że prawdopodobieństwo posiadania pracownika sterowanego od wewnątrz jest niewielkie. Nie czarujmy się takie perełki trafiają się rzadko a i tak niestety są niedoceniane przez szefów. A po co ( myśli sobie kierownik) niby takiego „wewnętrznego” motywować czy choćby rzucić mu dobre słowo? Przecież wkracza do firmy z radosnym uśmiechem, czasem nawet sobie coś tam nuci pod nosem, nigdy nie burczy do telefonu, pomaga kolegom, chętnie służy swoją radą a czasem to i ciastem poczęstuje ( realizuje swoje pasje)…. znaczy się, jest zadowolony , lubi swoją pracę.

No bo zupełnie inaczej jest z „zewnętrznymi”. Tacy to potrafią się złościć, nie ukrywają swojego rozczarowania, niektórzy odmawiają współpracy, zdarza się, że ostentacyjnie opuszczają miejsce pracy, a czasem urażeni milkną i… odchodzą do konkurencji.
Jak często ludzie zastanawiają się nad przyczynami takich zachowań wśród pracowników?
Wiem, że nie często. A jeśli już mamy do czynienia z kierownikiem inteligentnym emocjonalnie, to może zaduma się przez chwilę i pomyśli: Dlaczego mój pracownik ma muchy w nosie, przecież nic się nie stało, nie nagadałem mu, pracuje dobrze, bez wpadek? O co mu chodzi? Wszystko jest OK.

Szanowni Państwo, największym grzechem popełnianym przez przełożonych jest grzech zaniechania.
Zaniechania w przekazywaniu dobrych, rzeczowych uwag! Jeśli pracownik coś zawali, zawsze o tym z nim rozmawiamy ale gdy pracuje dobrze (choćby bez spektakularnych osiągnięć) najczęściej słyszy….ciszę.

Prowadząc szkolenia z motywacji i rozmawiając z uczestnikami doszłam do kilku wniosków, którymi chcę się podzielić:
• menadżerowie chcą się rozwijać w dziedzinie motywowania swoich pracowników choć paradoksalnie sami nie czują się zmotywowani,
• nieformalne wyrazy uznania i przysłowiowe poklepanie po ramieniu ( świetnie się spisałaś/łeś) może zdziałać cuda,
• niestety, zdarza się ,że na kierownicze stanowiska awansują ludzie, którzy absolutnie nie mają predyspozycji do pełnienia takich funkcji, choć oczywiście są świetnymi ekspertami w swojej dziedzinie,
• w naszej kulturze nie jest popularne udzielanie informacji zwrotnej a szczególnie pozytywnej, dużo łatwiej przychodzi nam krytyka
Zatem dziękuję Ci drogi czytelniku za okazaną cierpliwość oraz poświęcony czas … a w nagrodę zapraszam do przeczytania kolejnego artykułu. Już wkrótce!

Dodano w dniu 1 kwietnia 2014 wMoje publikacje

Opublikuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress