Ironwife-I Oficer Support Crew

BARDZO subiektywne refleksje z IRONMAN-a okiem I Oficera Support Crew
Jedna z zasad wystąpień publicznych (a za taki uważam niniejszy wpis) mówi, żeby nie przepraszać na początku. W tym miejscu złamię tę zasadę i przepraszam jedynie za być może pewną chaotyczną formę, ale relacja jest niemal na gorąco.
1. IRONMAN – człowiek z żelaza
Hmmm… tytuł zobowiązuje. Na początek prowokacja: moim zdaniem IRONMAN-a należy zrobić w wielkim stylu albo nie robić go wcale.
Dla mnie tzw. dojrzałość zawodniczą mierzyć trzeba całkowitą suwerennością i niezależnością wewnętrzną. W praktyce oznacza to wewnątrzsterowność, to znaczy, że JA a nie INNI decydują o mnie. Dojrzały zawodnik nie daje ponieść się emocjom, nie wchodzi w niezdrowe rywalizacje, obce jest mu „podpuszanie” przez młodych gniewnych. On zwyczajnie „Igra swaju igru”(dla młodszego pokolenia z rosyjskiego dosł. gra swoją grę, czyli realizuje swój cel wg swoich zasad) bez względu na to co na zewnątrz. Jednocześnie wie, kiedy odpuścić …a przynajmniej daje sobie wewnętrznie do tego prawo.
IRONMAN ma wiele odsłon jedną z nich jest cierpienie. Zawody były tak zorganizowane, że każdy nie będący zawodnikiem, mógł trzymać się bardzo blisko i być wewnątrz całego wydarzenia. To właśnie pozwoliło mi na
kilkunastogodzinną obserwację uczestników. Widziałam oblicza kryzysu, widziałam ludzi karykaturalnie wykrzywionych w bólu. Niektórzy stali, bo nie byli w stanie iść. Widziałam też zawodników, którzy z „bananem” na twarzy przechodzili przez kolejne etapy i wręcz dopominali się od publiczności głośniejszego dopingu….
Kto mnie zna, wie że sama jestem maratonką i zawodniczką i choć bardzo ważne są dla mnie cele  i automotywacja to jednak dalekie mi są wyścigi szczurów, parcie na wynik itd. Moja jogiczna dusza zwycięża i jednak dąży do równowagi. Znam również takie pojęcia jak dyspozycja dnia, gorączka, miesiączka i inne niezależne czynnik zewnętrzne. Jednak patrząc na tysiące zawodników trudno mi uwierzyć, że aż tylu miało złą dyspozycję dnia. Mierz siły na zamiary – chciałoby się krzyknąć.
I w tym miejscu chciałam podkreślić kolejną odsłonę IRONMANa – pokazanie dojrzałości zawodniczej przez niesamowitą konsekwencję. Wielkie uznanie i szacun dla Rafała za to, że pokazał niezwykła klasę i dojrzałość zawodniczą.
On właśnie jest dla mnie przykładem jak można „igrać swaju igru”. Z zegarmistrzowską niemal dokładnością pilnował założonego obciążenia, jak Jungowski bóbr trzymał na uwięzi tętno i emocje – wiedział dobrze co i jak chce osiągnąć i to zrobił. Nie musiał się „zarżnąć” aby udowodnić, że jest człowiekiem z żelaza . Dzięki temu wbiegł na metę z radością, zmęczony ( bo nie można inaczej) ale w świetnej formie. I to właśnie jest dla mnie przykład jak można „zrobić IRONMAN-a”.

2. IRONWIFE
Jako żona IRONMAN-a stanęłam na wysokości zadania tak jak umiałam. Byłam wspierająca i pomocna. Nasza wyprawa trwała tydzień, bo podróżowaliśmy z Milenką. W najtrudniejszym dniu – dniu zawodów- wsparcie , filmowanie , kibicowanie i opieka na dzieckiem to mega wyzwanie, na szczęście Milena współpracowała .
Chciałam jednak o czymś innym troszkę.
Miałam i mam okazję poznawać inne żony żelaznych facetów i z przykrością stwierdzam, że znaczna część z nich to tzw. kobiety-wieszaki. Całkowicie zawieszone i zafocusowane na SWOIM MĘŻU i JEGO ZAWODACH. W praktyce oznacza to zupełne wyzbycie się siebie i brak przestrzeni dla swoich działań. I nie dotyczy to tylko zawodów ale całego życia. Słabo mi się robiło, bo one mogą gadać tylko o jednym – o sporcie SWOJEGO MĘŻA. Wczoraj zadałam jednej z nich pytanie – A co Ciebie kręci? Jakie masz zainteresowania? Zapadła krępująca cisza.
Dlatego cieszę się, że oprócz bycia żoną Zawodnika jestem również kobietą niezależną, realizującą swoje pasje. Mam na to czas ,przestrzeń i wielką satysfakcje. Oprócz moich pasji zawodowych jestem maratonką, joginką a ostatnio „nordikówką” i to na cały etat.
Na koniec znowu wrócę do jogicznej metafory, że to waśnie pozwala mi na zachowanie równowagi i daje wewnętrzy spokój. Namaste
Kalmar 16.08.2014 r.

Dodano w dniu 25 października 2014 wBlog

Opublikuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Back to Top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress