+48605836439

PODDAJ SIĘ, OPÓR JEST DAREMNY…

chowanie głowy w piasek czy pod wodą nic nie zmieni :-0

……………………………………………………………………………….

Każdy kto zajmuje się samorozwojem ( swoim ) a szczególnie gdy służy innym, obserwuje podobne zachowania u swoich „kilentów”.

Ja sama lepiej bym tego nie ujęła, bo dokładnie takie same mam odczucia i obserwacje.

Przeczytaj do końca, jeśli z jakiś powodów przerwiesz, to tylko potwierdza to o czym tu mowa.

DLACZEGO ZMIANA JEST TRUDNA?

……………………………………………………………………………….

Jest Ci już tak źle.

Czujesz, że dłużej nie wytrzymasz.

Praca beznadziejna, związek słaby albo żaden, zdrowie się sypie.

Wiesz, że przyszedł czas na zmianę. Czytasz mądre książki, śledzisz posty na świadomościowych grupach, chodzisz na jakieś warsztaty.

I nadal tkwisz w miejscu, wrośnięty korzeniami w strukturę, w której jesteś.

I nie możesz zrobić kroku.

Szamoczesz się, a zmiana nie następuje.

Korzenie nadal Cię wieżą.

Dlaczego?

Może za mało książek przeczytałem, a może warto na jeszcze jakiś kurs się zapisać.

W sumie to jak tak się rozejrzeć, to nie jest ze mną tak źle, inni mają gorzej, myślisz sobie. Może nie lubię tej pracy, ale przynajmniej ją mam. Owszem, ciężko mi cholernie z tymi bólami brzucha, ale przecież nie umieram. Związek może nie jest taki, jak bym chciał, ale zawsze mogło być gorzej.

A czy może być lepiej?

Może.

Dlaczego więc tak bardzo się blokujesz?

To nie jest zwykłe lenistwo.

To strach. Przemożny, wszechogarniający strach. To są właśnie korzenie, które Cię trzymają.

To strach, że jak dotkniesz tego co Cię boli, to będzie bolało jeszcze bardziej. A Ty nie chcesz, żeby bolało. Co prawda teraz też boli, że na razie skutecznie się znieczulasz, tu fejsbuczek, tu nowy serial, tu lampeczka wina. Życie jest ciężkie przecież.

Ale żeby tak wejść dobrowolnie w ten ból? Trzeba być niespełna rozumu. Tak przynajmniej sądzi Twój umysł i będzie robił wszystko, żebyś tylko nie przystąpił do zmiany. Będzie tworzył straszne historie, będzie Cię odciągał wszelkimi dostępnymi mu sposobami, w końcu będzie Ci schlebiał i podlizywał się. Wszystkie chwyty dozwolone, żebyś tylko nie dotknął tego, co boli. Twój umysł kreuje rzeczywistość. A Ty poddajesz się jego woli. A przecież umysł jest ograniczony.

A Ty nie jesteś umysłem.

Nie jesteś emocjami.

Nie jesteś ciałem.

Jesteś WSZECHPOTĘŻNĄ ISTOTĄ BOSKĄ i jedyne, co masz do zrobienia, to przypomnieć sobie o tym. I zacząć żyć w zgodzie z TYM, CZYM JESTEŚ.

Ale ja nie wiem, kim/czym jestem…

Nie wiesz, bo Twoja MOC uwięziona jest w programach rodowych, traumach Twoich i przodków, nieprzeżytych emocjach, toksycznych sytuacjach, które dokarmiasz, przekonaniach, które hołubisz, nie wiedząc, że wcale nie są Twoje. Jesteś podzielony, rozmieniony na drobne, rozczłonkowany.

A gdyby tak zebrać się do kupy?

Pójść PO-MOC?

Wyrwać korzenie strachu i zrobić pierwszy krok?

No dobrze więc, podejmujesz decyzję, że idziesz na konsultację. Uff, decyzja podjęta, kobyłka u płotu.

Zaczynasz wypełniać ankietę, na początku z zapałem, ale … nagle ogarnia Cię jakaś słabość. Dużo tego…, po co mi to w sumie, jutro skończę, za tydzień. Bo już Cię boli na samą myśl, że masz zrobić remanent z całego swojego życia i nie tylko swojego, mamy, taty, babci, dziadka itd. Co się wtedy stanie? Nie będzie odwrotu. Jeszcze możesz się ewakuować – trajkocze Twój umysł.

Jest! Ankieta wypełniona, czekasz na termin. Przychodzi ten dzień, wsiadasz w samochód, jedziesz. I nagle robi Ci się słabo, musisz się zatrzymać na poboczu. I choć chwilę odpocząć. Zapadasz w sen, bo lęk, który się uruchomił w Tobie na myśl o zmianie jest tak ogromny, że Twoja podświadomość wybiera udawanie trupa, czyli gwałtownie obniża Ci ciśnienie. TO JEST PRAWDZIWY PRZYPADEK z mojej praktyki.

Są też inne mniej spektakularne objawy oporu, ale równie skuteczne, na przykład Internet szwankuje, kot zachorował, terminy nie pasują, auto się zepsuło, mieszkanie zalało, za chiny ludowe nie możesz dotrzeć na sesję.

O co tu chodzi?

O to, co może Cię spotkać. A zawsze lepsze znane nieszczęście niż nieznane, cokolwiek by to było. Nawet MOC. A może właśnie dlatego, że to moc. Bo Twój umysł w swojej ograniczoności nie podejrzewa, że coś takiego istnieje. I wkręca Cię w strach.

I brzęczy Ci w głowie „a jak to nic nie da?”, a co jeśli wywalę pieniądze i nie dostanę tego, co chcę?

Więc nawet nie będziesz tego sprawdzać, bo Twój umysł opowiedział Ci uspokajającą bajeczkę, a pieniądze zawsze są tu dobrym argumentem. Przecież nie masz ich za dużo… Nie pomyślałeś przy tym, że nie masz pieniędzy właśnie dlatego, że tkwisz w sytuacji, która Ci je blokuje.

Ale jednak docierasz. I rzeczywiście boli, ale nie tak bardzo, jak myślałeś.

Czujesz ulgę. I nadzieję.

A potem wracasz do domu i … zastajesz znaną smutną rzeczywistość.

Gdzie jest ta zmiana?

Ona już się dzieje.

W Tobie.

Może minąć jednak trochę czasu, aż się zmaterializuje. Ale nie musi. Wszystko zależy od Ciebie.

Bo jesteś BOSKIM KREATOREM.

Boskim kreatorem w drodze PO-MOC.

Czy potrafisz sobie wyobrazić do czego będziesz zdolny, jak uwolnisz się z łańcuchów?

Zbieraj więc do kupy roztrwonioną energię, uwolnij blokady, przestań być więźniem umysłu …

Zacznij ŚWIADOMIE TWORZYĆ.

Jestem po to, żeby Ci w tym pomóc.

Izabela Jeszke

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress